wydaje mi się, że jestem od wszystkiego tak daleko.
spaliłam wszystkie mosty, nie ma powrotu.
dystans, dystans, dystans
jakoś żyję i chyba będę żyć.

potrafię oddychać

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

noc skonczyla sie o 4 rano.
nienawidze kazdego ” mimo wszystko”

ludzie nie zostaja na zawsze.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

uznałam, że łatwiej będzie gdy nie będę widzieć jej zdjęć, gdy nie będę czytać jej odpowiedzi na durne pytania.
tak uznałam, staram sie tego trzymać, staram się
kurwa
oddychać jak normalny człowiek.
hipokrytka
tak ma na imię
i ja
i Ty
każdy teraz jes hipokrytą.

jeśli nie uda mi się zapomnieć naprawdę nie wiem gdzie się schowam.
ale uda się, zawsze się udawało.
serce mii się do niej rwie, ale wyrzuce to wszystko,
bo nie mogę z tym żyć

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Witajcie obłudnicy.
Najpiękniejsze teksty pisze się w stanie agonii umysłu, to już na pewno wiecie.
Tej nocy zgniłam w samym środku, z nienawiści i żalu do „ludzi”, będącymi epizodami w moim życiu.
Wnioski do jakich doszłam nie są zadowalające. Każda z tych osób nie zasłużyła na jedno słowo skierowane w ich stronę. Moje usta nie pierwszy raz się pogubiły, ale czując to wszystko nie mogłam się oprzeć. Nigdy nie żałowałam, nigdy nie pomyślałam, że cofnęłabym czas i poszła w odwrotną stronę. Ale nigdy zmieniło się wczoraj.
Dręczyła mnie myśl, że zostałam sama ale to oni są tchórzami.
W natłoku złych emocji niemal odepchnęłam osobę, która mimo moich wad zajęła miejsce w tyłu mojej głowy.

Trzy rodzaje nienawiści ułożyły mnie do snu.
5:05, 6:06, 7:07 i tak do 10:10.
Każda godzina była jak kolejny stopień w górę, wy staliście wciąż w miejscu.
Pożegnanie wyryło mi dwie, solidne linie wzdłuż policzków. Dławiłam się łzami, zakrywałam twarz poduszką by nikt nie usłyszał mojego krzyku.
Było źle,
bardzo źle,
nie chciałam budzić się rano a w myślach widziałam siebie bez oddechu.
Chcę mieć pewność, że nie są w stanie pokonać mnie osoby, które traktują mnie jak pocieszenie, oraz ci, którzy bez zastanowienia potrafią uciec wiedząc, że zostawiają mnie na najniebezpieczniejszej ulicy na świecie.
tchórze.
strach złapie Cię za gardło i przydusi, kiedy nie będziesz się spodziewać. Ale nie martw się.
Albo martw.
Nikogo nie będzie obok.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba
nie płacz, od płaczu jesteś brzydka i słaba

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

nie będzie początku, będzie koniec.
może miała racje, że wszystko jest moją winą, w końcu to ja spieprzyłam jakiś czas temu.
zawsze żądała ode mnie, żebym była dojrzała, a sama zachowuje się jak dziecko.
ja jestem żałosna po dodaniu zdjęcia, ale jej piosenki, posty, odpowiedzi i zdjęcia z opisami żałosne oczywiście nie są.
oczyszczam się dla samej siebie,  bo nie mogę złapać oddechu kiedy wiem, że nigdzie jej nie ma. Milion razy myślałam „pierdole to” a za chwile płakałam, bo wcale tak nie jest.
Kasia mówi, pierwszy tydzień najgorszy.
więc chcę już przetrwać te siedem dni i siedem nocy. stanąć na nogi i pomyśleć, gdzie iść.
Męczy mnie brak zaufania, bolące od rzygania gardło i ból głowy. ból z bólu.
Nie wiem, nie potrafię, nic nie rozumiem.

Nigdy nie ukrywajcie czegoś  z czym wam źle. nawet tak jak tu – jeśli chodzi o zwykłą chęć wychodzenia do ludzi i strach by o tym powiedzieć.
czułam, że mogę odżyć, wracałam z uśmiechem na twarzy, kładłam się spać w idealnym nastroju. żartuje.
z uśmiechem może i wracałam ale potem pływałam w  gównie kłótni.

nie obchodzi mnie zdanie pseudo-przyjaciółek jednej ze stron. ocenianie mnie, mojego byłego związku, znajomych. nie obchodzi mnie gadanie, że chciałyby, byśmy dalej były razem, bo wiem, że nie.
potrzebuję przyjaciółki, nie żartu.

czuję się zupełnie tak jak kiedyś, kiedy zostałam sama w czarnej dupie, bo chciałam żyć tak jak miałam ochotę. Pretensje zawsze szły o niezrozumienie, ale skoro nie chciała słuchać niech teraz robi co chce.
to już nie moje życie, nie moja kobieta. kiedyś mi przejdzie, całe to uczucie, cały żal i miłość. przejdzie, bo zawsze przechodzi. tylko do tego czasu wykończy mnie ten kurewski ból.
cóż, to ona mnie wyrzuciła. przecież sobie poradzę, czemu dramatyzuje, po co ta histeria.
dwa pierdolone lata mogę wsadzić sobie w dupe.
wyrzygam to wszystko i się pożegnamy, skoro tak wybrałaś.
a miłością możecie się wszyscy podetrzeć bo jest gówno warta.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Witajcie.
To dziewięćdziesiąty piąty wpis na tym blogu
Dziś przez cały dzień po głowie chodziło mi zdanie ” sram na życie, które sra na mnie”.
tak się zastanawiam, czy w całym tym jestestwie wrażliwości potrafię rzeczywiście mieć coś w dupie. Potrafię, jakieś zwykłe, przyziemne sprawy jak np upierdolona tydzień temu torba jogurtem naturalnym, z którą chodzę cały czas. Dlaczego jej po prostu nie umyje?
W dupie mam też to, że jestem frajerem.

W każdym razie bardzo mam ochotę pisać, ale nie bardzo mogę znaleźć temat, który rozwinę tak jak należy. A nie wiem czy pisanie po kawałku o wszystkim jest odpowiednie? a może mam to w dupie. sama nie wiem

Życie jako kobieta jest chujowe i nie polecam. Nie rodźcie się jako kobiety. Poważnie.
To juz nie chodzi o okres. Tylko o to, że wszystko się zmienia co siedem minut. I wiecznie,
po prostu wiecznie są kłótnie. O byle gówno. Głowa mi pęka z wkurwienia.
Kobieta z kobietą to piekło, gorsze od tego, w które wierzycie, tysiące razy gorsze od tego jak sobie je wyobrażacie, milion razy gorsze od najgorszego. Ale chwile sielanki są jak kurwa szum morza, plaża, ciepły piasek, dobry pocałunek, najlepsze jedzenie.
Lepsze od nieba w które wierzycie i tak dalej.
O kobiecie z facetem nie powiem, bo już nie pamiętam.

Siedziałam jak zwykle osiem godzin w darmowej pracy, jadłam kabanosy i kanapki, wypilam  3 herbaty i pytam o związki kobiety, nie wiem, może trzydziestoletniej i okazuje się, że każdy jest pojebany. W każdym są rozstania – z byle gówna oczywiście, kłótnie – o byle gówno i bicie – nie musze pisać z jakiego powodu, chyba rozumiecie.
Taki juz nasz gatunek, że przychodzi wiek kiedy myślimy ” już czas aby (być w związku) i (robić wszystko o byle gówno)
Dziewczynki tapetują piękne, pryszczate albo i nie twarze, sztuczne rzęsy te sprawy. Jak się ma cycki to się je uwydatnia a jak sie ich nie ma to sie przynajmniej próbuje. Obcisłe spodenki, spódniczki, słodkie minki i łaszenie się jak kot.
A chłopcy mają wyjebane, a jak nie mają to chyba naprawdę są zdesperowani.
A jak dziewczynka chce mieć dziewczynkę, to chyba nie wiem jakie są zasady. Ja szukałam w internecie a później sama zostałam zauważona przez geja, który wieści o mojej orientacji zaniósł aż do gimnazjum. I tak oto zaczęła się moja przygoda z kobietą, która diabeł ma chyba wyryte na mózgu, ale nie zamieniłabym tego nawet na jedzenie. ( to miłość jakbyście nie zrozumieli) i tak jak napisałam  -  przeważnie wszystko dzieje się o byle gówno, ale przeżywać to trzeba jak istny koniec świata, rozwód, kredyt na dwa miliony. zaczyna się gehenna z wyzwiskami, wpisami, odpowiedziami, smutnymi zdjęciami, piosenkami, postami żeby potem i tak się pogodzić.

czasem sobie myslę kim ja właściwie jestem i nie wiem, jakimś tam durnym planktonem człowieczkiem, dziewczyneczką. kocham zwierzęta i wierzę w karme

a tak czysto teoretycznie, rozstania są chujowe, bolą jak poród konia ( nie wiem takie skojarzenie, nie tobie to oceniać) ale jest to wpisane w życie. czasem trzeba sie rozstać, miec w dupie, zacząć od nowa. a czasem lepiej sie nie rozstawac jesli ma się zamiar wrócić, bo to głupiego robota i zawracanie dupy. Życie juz i tak jest trudne więc po co to bardziej komplikować?

pozdrawiam

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

położyłam się do łóżka z zamiarem przespania tej nocy, pierwszej nocy od tygodnia we własnym łóżku, bez szpitalnego smrodu.
smród pozostał na moich włosach, strach również.

Niby nic, ale tak cholernie się bałam. Miałam wrażenie, że wszystko się skończy, że znów ktoś zamyka mi drzwi tuż przed nosem. Myślałam, że tracę szansę na życie i nie wiedziałam kto mi pomoże.
Nie wiem ile razy każdemu po kolei musiałabym tłumaczyc jak wielki był ten strach i jak wiele mi zabral. Jak czuję się teraz, kiedy teoretycznie wszystko minęło, a praktycznie nadal nie wiem, czy coś nie wróci.
Nie wiem jak mam mówić, że boję się przeobrażenia w COŚ bezwartościowego. Teraz moje dłonie poruszają się tak, jak ja tego chcę, ale nie wiem czy będzie tak zawsze.
Nie wiem czy będę mogła trzymać w nich inną dłoń, maleńką, bezbronną.
Ta bezwartościowość zasłania mi każde okno, przez które mogłabym obserwować świat, w którym żyję.
boję się, że zamknie mnie choroba, ze bedzie to kara.
cholernie się, kurwa, boję
a tu nie a nikogo.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Kiedy wszystko zaczyna mi się układać mam mdłości kiedy tu wchodzę. Ten blog jest pudełkiem wszystkich brudów moich myśli.
Nie wiem kto to czyta, specjalnie się nad tym nie zastanawiam, ale to nie jest najlepszy blog do czytania przy herbatce.
W każdym razie,
często czuję się w jakiś sposób chora. Jednego dnia jestem czegoś pewna, drugiego wyśmiewam wszystko o czym myślałam dnia poprzedniego, a za tydzień w ogóle nie wiem o co mi chodziło i po co straciłam czas na myslenie o takich bzdurach.
Tak jakbym nie była sama we własnym ciele, jakby w moją głowę wchodziła jeszcze jedna osoba.
Czuję się półprzytomna, wymęczona, ale to przez ból, który nie odpuszcza od tygodni.
Chciałabym na chwilkę schować się pod ziemią, odpocząć, ale żeby ciągle trzymała mnie za rękę lub palec. Wszędzie chciałabym ją czuć.

Życie czasem dziwnie się układa, miotamy się tak z kąta w kąt , z jednego miejsca do drugiego, od jednej osoby do kolejnej, wybieramy, przebieramy, rozmyślamy się.
A ja chcę zostać tu gdzie teraz, z jedną osobą, na jednym łóżku, w jednym miejscu bez ruchu.
Jestem zmęczona chociaż gdybyście spojrzeli na moje życie nie wiedzielibyście dlaczego i pomyślelibyście, że jestem durna.
Właściwie nie obchodzi mnie co myślicie.
nieważne.
Nie potępiam innych za to w jaki sposób żyje. Nawet jeśli jest to dla mnie żałosne, żenujące. Nawet jeśli się wkurwiam, nie mogę czegoś pojąc, to trudno, niech każdy żyje jak chce. Nikt mi nie przeszkadza dopóki nie ładuje sie w moje życie, w mój sposób aby je przeżyć. Mam za sobą niecałe dziewiętnaście lat na tym świecie i cholernie sie boje tego co będzie, bo ten świat jest…no jaki?
właściwie nic nie jest takie jakbym chciała. Mieszkam w kraju którego nie lubie, całego tego szarego spoleczenstwa plującego sobie w twarz na każdym kroku, uważającego za wariata człowieka, który uśmiecha sie na ulicy. Karmiącego się nienawiścią, niepowodzeniem innych i wciąż uważającego za głowny cel życia zapierdalanie za pieniędzmi.

stop.

nie.

nie pasuje tu, nie chce tu byc, nie chce na to patrzec.
chce mieszkac w pudelku po butach z osobą, która mnie kocha, gdzieś daleko od tego miejsca, od tej rzeki gówna.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

ten świat jest tak blisko, wydawać by się mogło, że na wyciągnięcie ręki a jednak zbyt daleko by go dosięgnąć. zamknęłam się gdzieś, skąd sama nie umiem wyjść. okna zabite są deskami, drzwi zasłonięte ciężką, zimną płytą. Zdarza się, że przez szczeliny wpada tu światło, ale nigdy nie staje się jasno. 12 milionów gniewnych ludzi stuka w ściany, wierci otwory, wyjmuje cegły.
Siedzę tu z boku, w tym małym koncie i patrzę jak rujnuje się piekło. Dotykam dłonia policzka, w głowie odtwarzam jej głos, staram się śpiewać równo, ale robiła to zbyt pięknie.
-dzień dobry
mówię do siebie. Ale jaki to dzień, ciągle jst ciemno, słońce też przestało mieć ochotę otwierać oczy. Gładze się po włosach, po szyi, po rękach i brzuchu. Mówię sprośne rzeczy do własnych myśli, wymyślonych, tekturowych postaci. Coś mi mówi, że niedługo ktoś przyjdzie, czas się ubrać, ułożyć niechlujnie spięte włosy. Przegapiam tysiąc momentów, nie dobiegam na czas do brudnej ściany by krzyknąć, że jestem.
A może mnie nie ma? Może coś mi się pomyliło.
Za jakiś czas patrzę na bladoróżową skórę która nie jest moja. Pachnie miłością, ale kiedy delikatnie zadrapie wypływa z niej coś obcego. Później dowiaduje się, że to przeze mnie się zepsuła.
-cóż, może to wcale nie byłam ja?
nie, nie, to byłam ja, najgorsza, wyklęta, już nieważna, nie warta, nie godna.
Muszę was uświadomić, że kiedy zejdziecie na dół schody do góry znikają.
Nie mam już cierpliwości, ciągle mnie to dręczy.
Nie
mam
tu
spokoju
nie oddycham już
nie żyje
ale jak pięknie się dzieje kiedy ktoś w końcu do mnie wejdzie, położy się obok, poopowiada głupotki, powie, że kocha.
czasem jest tak, że zacznam wierzyć, że wyjdę razem z nią, albo że ona zostanie tu na zawsze ze mną. Że mimo mojego zgniłego ciała, zgniłej duszy, zgniłego umysłu nie powie, że
„na nic nie zasługuję”.
nie zasługuje.

koniec

 

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy