przez ostatnie pięć miesięcy nauczyłam się prawdziwie czuć.
tak naprawdę.
dopiero teraz wiem, że to co było kiedyś nie było tym prawdziwym „czuciem”

to będzie oklepane jeśli napiszę, że dopiero teraz wiem co znaczy k o c h a ć
ale tak jest i nic z tym nie zrobię.
dokładnie tak samo jak dopiero dowiedziałam się, co to znaczy m a r t w i ć  s i ę
o kogoś.
co to znaczy dostawać jakichś paraliżów ze strachu o to, czy
chociażby dojedzie do domu gdy nie siedzę obok.
czasami się tego boję, bo
niczego już nie lubię
bez niego.
niczego nie chce, kiedy go nie ma.
bałam się zamknąć w tym pudełeczku,
bo przecież kiedyś w innym byłam wręcz uwięziona
ale chyba jestem szczęśliwa, że wiem co mam,
że tego chcę,
nie mogę się doczekać tego co będzie.

i tak dobrze jest mi zalewać się łzami z e  ś m i e c h u
słuchając o jakiejś karmie, o tym, że ktoś jest lepszy
boże. nikt nie jest lepszy, jesteśmy na tym samym poziomie
możemy być szczęśliwsi,
ale nikt szczęśliwszy ode mnie nie będzie i nie zamierzam czuć się winna.
a co do wracającego zła
ja dostawałam za swoje winy przez 2 lata
nic mi już nie grozi.

kompletnie nic

cudownie jest nie umieć pisać jak kiedyś,
cudownie jest nie pieprzyć głupot, nie słuchać kłamstw, nie być ofiarą.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

straszne jest to jak przeszłość potrafi dręczyć.
na co dzień żyje w swoim pudełeczku,
jest mi ciepło,
ale ciepło na sercu.
Mam taki spokój, taką pewność tego co mam.
Odkąd się pojawił na stałe nie pamiętam momentu strachu o to co ze mną będzie.
nie pomyślałam o tym, że mogę być chora.
Przeciwnie – przy nim jestem najzdrowsza bo wiem, że zabierze każdą złą myśl.
kiedy tylko na chwilkę wystawię rękę do tego co było,
na sekundę wpuszczę do głowy te myśli
ściska mnie niewiarygodnie
przebija na wskroś
to co było i dzieje się poza mną parzy mnie tak mocno,
że po tej próbie powrotu zwykłą myślą
chowam się jeszcze bardziej,
szczelniej zamykam to pudełko,
mocniej potrzebuje jego obecności bym chociaż na chwilę,
na sekundę nie wracała tam, skąd mnie zabrał.

Nie chcę zrujnować tego co mam,
bo wydaje mi się, że mam więcej niż na to zasługuje.
A może właśnie zasłużyłam, może to odkupienie za wszystko przez co musiałam przejść.
Obiecywałam sobie, że nie pozwolę się zamknąć,
nie będę zależna od nikogo,
że nikomu nie oddam całej siebie i nie chodzi mi o ciało.
Po takim czasie te obietnice nie mają znaczenia.
Chciałam sama dla siebie być oparciem, chciałam być samodzielna.
A wydaje mi się, że bez Ciebie jestem nikim. Że po prostu mnie nie ma.
I to nie dlatego, że cokolwiek mi odebrałeś,
dałeś mi więcej niż kiedykolwiek mogłabym się spodziewać.
i może nie widzisz,
może tego nie okazuje,
przy Tobie mogę wszystko,
przy Tobie jestem
wszystkim.
i chociaż czasem chcę być sama to nie dlatego, że dzieje się coś złego.
wtedy właśnie mogę uświadomić sobie jak bardzo jestem szczęśliwa

a Ty.. nie myśl, że mi źle.
wiesz, będąc na Twoim miejscu pewnie te kilka miesięcy wstecz tak jak Tobie pękło by mi serce. Ale ja się podnoszę. Zawsze się podnosiłam. A Ty wciąż mocniej zaciskasz na sobie przeszłość, która nie ma już znaczenia. Wciąż rozpamiętujesz, próbujesz wracać. Cały czas pojawiają się jakieś dramaty, bezsensowne wymiany zdań. Nie wiesz co to znaczy być neutralną. Dlatego własnie to jest złe. Przypominasz mi o tym co było, a przeciez nie chce o tym pamiętać. Może kiedyś nauczysz się godzić z tym co przynosi życie. Może zaakceptujesz to i przestaniesz mówić jakie jest okropne i niesprawiedliwe – bo takie bywa tylko dla tych, którzy stoją w miejscu.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Tyle chciałabym napisać  o ideale, który mam
choć nie wiem czy można tak nazwać drugiego człowieka
ale wszystko co robi jest perfekcyjne do granic

jestem tak szczęśliwa,
tak cholernie szczęśliwa.
żadnej czarnej myśli, łzy smutku, żadnej chęci by stąd odejść.
chcę być
żyć
jak najdłużej

uwielbiam każdą głupotę, którą razem robimy. Każdy uśmiech kiedy mówi jak dziecko,
każde obrażanie, tupanie nogami, podnoszenie mnie i targanie, oblewanie herbatą,
to jak złości się kiedy nie pozwalam mu jeść, codzienne rozmowy bez końca, jego śmiech, oczy, każde słowo. uwielbiam jego reakcje, troskę kiedy mnie boli a on masuje przez godzine mój brzuch, albo kiedy głaszcze mnie po głowie i mówi, że jestem malutka.

I dziś kiedy miałam ochotę wyć z bólu nagle się pojawił i chociaż moje bezpodstawne nerwy czasami psuły mu humor to był przy mnie i każdym, najmniejszym gestem dodawał mi sił.
za każdym razem myśl o tym, że go mam,
że mogę powiedzieć mój facet, moja miłość,
pewność że on istnieje, jest naprawdę,
pomaga mi wytrzymać dosłownie wszystko.

I jestem pewna, że nikt na świecie nie będzie miał szansy czuć czegoś takiego. Nikt nie pokocha siebie nawzajem tak mocno jak my kochamy siebie. Nikt nie będzie tak szczęśliwy jak ja, kiedy mogę na niego patrzeć, całować go, słuchać.
Tak długo czekałam na tak moment, kiedy wszystko co złe po prostu odeszło.
Nie mam już po co odwracać się wstecz,
nie mam powodu by wracać do tego co było.
Teraz mam wszystko
i po tylu latach pogodziłam się z czymś, co niemal każdego dnia odbierało mi szczęście.

Nie wiem czy mogę Ci za niego dziękować, ale jeśli to ma być rekompensata za Twoją nieobecność to wybrałaś najlepiej.
zawsze wiedziałam, że mnie chronisz,
nawet gdy Cię nie widzę.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nasza znajomośc jest piękna tylko wtedy, gdy jednej ze stron się nie układa
Nieszczęście pcha nas do siebie, zaufanie i potrzeba rozmów odzywa się kiedy świat wali się na głowę.

Toksyczność tej relacji za każdym razem mnie zaskakuje a jednak ciężko jest zrezygnować z pomocy.
Tłumaczę to sobie na różne sposoby. Zbyt miękkie serce czy jednak to jakiś inny, znaczący sens?
Nic na pewno nie dzieje się bez przyczyny. Wybucham śmiechem gdy ktoś mówi, że to zabawa. Każda najmniejsza sytuacja była czymś co musiało się zdarzyć. Nie wiem czy po to bym nauczyła się ograniczyć zaufanie czy po prostu po to by doceniać coś, co jest prawdziwe.
Czasem te pokrewieństwa, jakby bliskość przez doświadczenie, które przyniosło życie jest trudne do zrozumienia. Bo przecież nikt nie zrozumie Cię lepiej, nikt nie będzie wiedział co czujesz lub myślisz, nikt kto sam przez to nie przeszedł. To zwyczajnie niemożliwe.
Odchodzę i wracam bo widocznie taka jest moja rola. Chcę pomagać, nie chcę zapomnieć o  tym co ważne. Chcę dawać dobro i odbierać je możliwie jak najczęściej. Chcę rozumieć każdego kto w jakiś sposób zaznaczył swoją obecność w moim życiu, jednak z Tobą jest inaczej.
Pisanie o Tobie jest jak pisanie bajek. Wszędzie jest pełno sprzeczności, nie ma szczęśliwych zakończeń. Właściwie Ty chyba tak właśnie żyjesz, iluzją która czasami Cię rani, a czasami unosi. Raz na jakiś czas wydaje mi się, że otwierasz oczy i widzisz, że coś jest nie tak ale okazuje się, że naprawdę tylko mi się wydaje.

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

zdarza się ze ludzie chcą zabrac mi szczęście
zdarza się to całkiem często
chcą zniszczyc to, co mam w sercu,
każdą jedną szczęśliwą chwilę, bo przyzwyczajeni są
że nie mam nic.
jestem sama.
może miło im jest patrzeć jak płacze.
może lubią wiedzieć, że jest mi źle,
że nie potrafię czegos przezwyciężyć.
może łatwiej jest wspinać się do gory na czyjejś krzywdzie.
a może rzeczywiście to ze mną jest coś nie tak.

kiedyś starałam się ‚znormalnieć’. Chciałam być kolejną, zwykłą, nic nie znaczącą osobą.
udało mi się osiągnąć tylko ostatnie.
lubię żyć z boku, wśród swoich
lubię czuć się bezpieczna i nie chcę już nigdy znaleźć się w obcym miejscu.
czasem przytłaczają mnie uczucia i – tak jak teraz – mam ochotę uciekać ale sama nie wiem dokąd.
stchórzyłam,
kolejny raz stchórzyłam.
jestem pewna, że nie umiałabym inaczej sobie z tym wszystkim poradzić

 

często paraliżuje mnie strach
i milczę wtedy, bo brakuje słów by to opisać.
nie wiem czy te wieczorne płacze mają jakiś sens.
nie chce by ktokolwiek czuł się źle.
chce wciąż zapominać, nie być sobą, nie zostawać tu sama.

 

Kocham Cię, bądź zawsze
bo zabierasz całe zło.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Nie zna smaku prawdziwego życia, kto przez tunel samotności się nie przeczołgał.

kazdy ma swoje pieklo.
ja właśnie w nim żyję.

Staram się przetrwać kolejny popieprzony dzień, w efekcie zmuszając się nawet do kolejnego oddechu bo…oj, ciężko.
dotychczas myślałam, że złamane serce boli najbardziej ale to nic w porównaniu z tym co czuje się, gdy ktoś zawodzi tak mocno, że niemal przekraczasz granice na której masz wybór – albo poderżnąć gardło sobie albo tej osobie.
staram się usilnie wykrzesać z siebie coś pozytywnego – uśmiech, żart, jakąkolwiek oznakę zdrowia. Niestety – nie potrafię.
I tak jest dzien w dzien, noc w noc

Chrzani mi się zdrowie.
witam starą znajomą.
a za jej powrot mogę podziękować tym, którzy tak solidnie dołożyli mi zmartwień.
nikt nic nie wie, nikt się nie zna.
bóle somatyczne
z depresji
niestety. czas się pogodzić.

Całe noce rozmów ze sobą, całe dnie z trzema milionami myśli o tym jak człowiek gubi ludzkie odruchy.

mam ochotę wymiotować zmęczeniem,
bo nerwami już dawno.

Budzę się chociaż byłam pewna, że tej nocy nie zasypiałam.
Czasami zapominam zamknąć drzwi iluzji, chce kończyć rozmowy, które miały miejsce w mojej głowie, niestety nikt nie chce tego zrozumieć.
Patrząc w lustro nie rozpoznaję swojej twarzy, głos jest obcy, a oczy zupełnie puste.

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

kurwa.

tyle godzin,
nocy,
nerwów i łez

jestem ponad 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Gdyby życie miało określoną cenę oddałabym za Twoje każde pieniądze.
sprzedałabym wszystko, nawet własną duszę bylebyś tylko tu była.
Za każdym razem kiedy czytam Twoje imię na tej płycie,
za każdym razem gdy widzę tam Twoje zdjęcie,
pęka mi serce, bo tylko Ciebie teraz potrzebuję.
Wiem, że nie dasz zrobić mi krzywdy. Że zawsze trzymasz mnie za rękę nawet jeśli tego nie czuję. Jesteś moim sercem.

Wiele mogłas mnie nauczyć, nie mam pretensji, że Cię tu nie ma, bo jesteś ale nie tak jak powinnaś.
Tyle mam do opowiedzenia, chociaż wszystko doskonale wiesz.
Że pękło mi serce, ale już je składam bo nie warto gubić siebie dla tych, którzy nie istnieją.
Dzięki Tobie mam ogromną szansę odbudowania wszystkiego zaczynając od samych fundamentów. I choć ciężko było mi zburzyć poprzednie schronienie to teraz wiem, że było tylko fikcją. Każda osoba, każde pojedyncze słowo nie istniało naprawdę. Każdy był pełen nienawiści, zazdrości, wyrachowania. Nie takich osób mi trzeba. Nie z takimi chcę dzielić powietrze.
Z każdym dniem staję się silniejsza. Mimo łez wiem, że poszłam dobrą drogą. Codzienność zrobiła selekcję, wiem że nic nie straciłam. Ci którym zależało na moim szczęściu dalej stoją obok.
Nie doceniałam jej, traktowałam poważnie ale nie na tyle, na ile jest warta. A tylko ona pokazała, co oznacza przyjaźń. Co oznacza więź, szacunek i zaufanie. Jako jedyna nie zawiodła. więc może nie potrzebna jet grupa osób, a tylko ta jedna, jedyna która powie „masz mnie i Twoje szczęście jest najważniejsze”
I może kolejna, w którą nikt nie wierzy, ale opinią innych nie będę już żyć.
Będzie pięknie.

Wasza nieszczerość piecze mnie w oczy.
Twoje obietnice były zmyślone.
To była pomyłka, która zbyt wiele zniszczyła po drodze.
Nie wiem kim jesteś, kim byłaś i kim będziesz ale nigdy nie byłaś szczera.
to jedyny żal jaki do Ciebie mam.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

grasz.
a ja w tej grze jestem pionkiem.
jakiś czas temu napisałam

„wszystko krzyczy do mnie ze mam w to isc
ale ona milczy”

czasem o wszystko robi się smutne.
i płaczę wtedy, rozpaczam, krztuszę się łzami.
bezgłośnie krzyczę, wyzywam, obwiniam się za wszystko.
Później przychodzi moment kiedy ściska mi serce,
zaczynam bać się o siebie ale nie tak jak zawsze.
Boję się czy dotrwam do momentu, który zawsze wydawał mi się najważniejszy,
który sprawiłby, że będę spełniona.
Boję się czy to wszystko co teraz się dzieje nie odbierze mi w przyszłości marzeń.

Ludzie są bezlitośni.
Ocierają łzy, mówią ” nie bój się ” kiedy strach jest uzasadniony.
w końcu strach jest już wszędzie.
spójrz w lustro – boisz się.
zwróć uwagę na dłonie – trzęsą się
posłuchaj swojego głosu – drży
wszystko tak nim nasiąka, że w niektórych momentach nie możesz złapać powietrza.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

zacznę od końca
ludzie znów zaczynają wyglądać jak potwory.
nie chodzi o strach i przerażenie,
wszystko zmienia się w odrazę, obrzydzenie, niechęć.
kiedyś znałam tyle osób, dziesiątki z nich lubiłam.
setki zawodziły, ale tysiące pozostawały obok.
a teraz siedze w swoim pokoju,
w którym nawet meble są ustawione pod kogoś przez co nie mogę spać,
moje życie towarzyskie to 3-4 osoby i jedyne czego mam za dużo to
niechęci
problemów
i miliona myśli, które narzucają mi inni.

nie tak dawno poczułam, że czas na zmiany, że to gdzie byłam zmierzało w złą stronę.
trzy miesiące podczas których raz trafiałam w miejsce sto razy gorsze, a innym razem w wydawać by się mogło najodpowiedniejsze.
Wiecie, raz na jakiś czas czuję się nadzwyczaj dobrze, bezpiecznie i „ludzko”.
Fakt, to się zdarza bardzo rzadko ale jednak.
czasami dobrze wiem gdzie i z kim chcę być i wieczory spędzam na wyobrażaniu sobie tych wszystkich sytuacji niosących szczęście i zadowolenie innym.
czasami nawet wszystko idzie w dobrą stronę żeby tak było ale jakoś w połowie drogi obie jednostki się cofają, wracamy do swoich spraw, swojego życia i udajemy, że nic między nami nie ma.
a może nie ma naprawdę tylko i ja i Ty potrzebujemy raz na jakiś czas dotknąć kogoś innego, popatrzeć w inne oczy, usłyszeć inny śmiech.
huśtawka.
ale to nie Ty zawsze czekasz na ten moment, tylko ja.
nawet nie wiem po co.
mam wrażenie, że jakiekolwiek gesty, czyny, chociażby trzymanie za rękę czy pocałunki nie mają znaczenia.
są odruchem jak cofanie ręki po poparzeniu
a jednak czasami mam ochotę krzyczeć
no bo
co ty kurwa robisz.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj