nie wiem gdzie kiedyś byłam, co robiłam, jak bardzo byłam oderwana od świata, który rzeczywiście istnieje.
z samych nudów wracam tam gdzie wtedy byłam, chociaż to wszystko w chwili obecnej wydaje się nierealne, brzmi jak żart lub wygląda na jeden ze snów, których nie chce się pamiętać.

wiele mnie przeraża, ale w ciągu dnia o tym zapominam.
niby nic się nie dzieje a każdy mój dzień jest do siebie podobny – mimo wszystko nie jestem w stanie pamiętać o tych lękach, coś a raczej ktoś jest bardziej zajmujący.
w ogóle na przestrzeni czasu widzę, że…
znów nie potrafię dokończyć zdań.
po prostu nic nie jest już ważne.
Zżera mnie stres, często nie pozwala zasnąć, chce mi się rzygać, płakać, uciekać gdziekolwiek. I co z tego, że mówię sobie ‚opanuj się, każdy przez to przechodzi’. Przeraża mnie to jakie beznadziejne rzeczy mnie przerastają, jaka słaba jestem i z czym sobie słabo radzę.
dwadzieścia lat, a przeżywam wszystko jak dziecko.
męczą mnie ciągłe, pieprzone migreny, zawroty głowy i wszystko co jest z tym cholernym stresem związane
ten czas kiedy uważałam się za centrum świata i naprawdę mocno chciałam być wszystkim minął. I chociaż ubóstwiałam chwile, kiedy byłam otaczana opieką z każdej możliwej strony to teraz wiem ile krzywdy sobie tym wyrządziłam.
Nie wiem za kogo się miałam.
Ale nie umiałam być normalna, pomijając fakt, że chorowałam..
a to też swoją drogą mnie zastanawia. Jak i kiedy postanowiłam przestać być ofiarą samej siebie, stanąć na nogi i przestać wchodzić w te sfery, które całkowicie odbierały mi szansę na bycie normalną.

wątpię w to, że dorosłam chociaż to też może być prawdą.
zaskakuje mnie to jak zmieniło się moje podejście do relacji z drugim człowiekiem.
z resztą każda osoba uczy czegoś innego.
pomijając to co na pewno nieodwracalnie się zmieniło wciąż niestety mam te idiotyczne wybuchy złości, nieuzasadnione lub według mnie uzasadnione co jednak jest gówno prawdą. Po prostu wybucham od tak.
i lubię być bezbronna, malutka
lubię się chować i czuć, że jestem czyjaś.
ale
możecie wierzyć mi na słowo, ja naprawdę nie wiedziałabym kim jestem zostając teraz sama.

trochę to wszystko się wyklucza.
nieważne.

ciesze się, że nie upadam
bo mam dla kogo się trzymać.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>